23 lutego obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Został on ustanowiony przez Ministra Zdrowia w 2001 r., by uświadamiać, jak poważne jest to schorzenie. Dane Światowej Organizacji Zdrowia pokazują, że każdego roku z powodu lęku i depresji traconych jest globalnie ok. 12 mld dni roboczych, co przekłada się na blisko bilion dolarów strat wynikających z obniżonej produktywności. Skala tych liczb sprawia, że kondycja psychiczna pracowników staje się jednym z czynników wpływających na tempo wzrostu gospodarczego i stabilność rynku pracy.
W Polsce problem również narasta. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia na depresję choruje ponad 1,2 mln osób, przy czym statystyki obejmują jedynie pacjentów zarejestrowanych w systemie. Rzeczywista liczba osób zmagających się z chorobą może być znacznie wyższa. W latach 2013–2024 liczba dni zwolnień lekarskich z powodu depresji wzrosła z 5,4 do 8,5 mln. Zwiększyły się także wydatki na świadczenia rentowe – dane Zakład Ubezpieczeń Społecznych wskazują, że w ostatnich latach nakłady na renty socjalne z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania urosły z 2 do 2,7 mld zł. – Te zwolnienia nie są takie jak w przypadku klasycznych chorób, gdzie po tygodniu–dwóch tygodniach człowiek wraca, ale leczenie i rehabilitacja psychiczna trwają dużo dłużej i wymagają wyjątkowego zaopiekowania, są bardziej rozłożone w czasie – zwraca uwagę Piotr Szwędrowski, prezes Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia. Dla pracodawców oznacza to konieczność reorganizacji pracy, a dla współpracowników często dodatkowe obciążenie.
Jednocześnie osoby wracające do pracy nierzadko mierzą się z niezrozumieniem i stygmatyzacją w środowisku zawodowym i nie tylko. Według raportu z 2024 r. przygotowanego dla kampanii „Wyprostuj spojrzenie” ponad połowa ankietowanych dostrzega problem izolacji społecznej osób z zaburzeniami neurologicznymi i psychicznymi. Jednocześnie wciąż żywe są krzywdzące stereotypy – 22% respondentów przypisało chorym lenistwo, przy czym opinie te częściej wyrażają mężczyźni (26%) niż kobiety (19%). – Jeżeli pracownik znika ze swojej firmy, a potem wraca, to może zostać różnie przyjęty. Na przykład ze złością ze strony pracowników, bo „zostawiłeś nas”. Mogą być też negatywne emocje ze strony pracodawcy: „przecież my tu mamy tyle pracy, a ty sobie depresję wymyśliłeś”. Fakty są takie, że w społeczeństwie temat zdrowia psychicznego ciągle jest bagatelizowany i stygmatyzowany – podkreśla Piotr Szwędrowski.
Prognozy WHO wskazują, że do końca dekady depresja może stać się najczęściej występującym problemem zdrowotnym na świecie. Oznacza to rosnące wyzwania dla systemów ochrony zdrowia i polityki społecznej. W Polsce od kilku lat trwa reforma psychiatrii, której celem jest odejście od modelu opartego głównie na hospitalizacji na rzecz wsparcia środowiskowego i ambulatoryjnego. – Od kilku lat obserwujemy bardzo ciekawy model centrów zdrowia psychicznego, który jest testowany już w ponad 100 miastach Polski. Niestety projekt ma, jak to w życiu bywa, kiedy mamy coś nowego w systemie, problemy finansowe. Ale w ciągu kilku lat ten pilotaż bardzo się sprawdził i jeśli będzie dalej się rozwijał, to bardzo dobrze rokuje – wskazuje ekspert.
Pilotaż tych placówek, rozpoczęty w 2018 r., został przedłużony do końca 2026 r. i ma stać się rozwiązaniem systemowym. Centra obejmują już znaczną część dorosłej populacji, jednak eksperci zwracają uwagę na wyzwania finansowe i niedobór lekarzy psychiatrów. – Psychologów jest coraz więcej. Reprezentują oni różne nurty psychologiczne, a każdy z nas ma swoją „urodę psychologiczną”. Jeśli nie trafimy do właściwego psychologa, nie otrzymamy odpowiedniej pomocy, to możemy już nie spróbować ponownie. Psychoterapeutów też na szczęście jest coraz więcej, ale kolejki się nie zmniejszają. Jeśli chodzi o system finansowany przez NFZ, nie licząc centrów zdrowia psychicznego, niestety czas oczekiwania w zależności od regionu potrafi być wyjątkowo długi. Prywatne leczenie to olbrzymi wydatek. Regularne wizyty specjalistyczne mogą kosztować nasz budżet domowy bardzo dużo pieniędzy, bo to jest często długi proces – podsumowuje Piotr Szwędrowski.
fot. freepik.com
oprac. /kp/










