• +48 502 21 31 22

Firmy mają potencjał globalny, ale wciąż rozwijają się głównie lokalnie

Podejście „born global” polegające na projektowaniu działalności i produktów z myślą o międzynarodowym rynku już na początku, jest widoczne w małych krajach.

Firmy mają potencjał globalny, ale wciąż rozwijają się głównie lokalnie

Wiele firm ma potencjał, aby tworzyć marki o globalnym zasięgu, jednak ich rozwój koncentruje się głównie na rynku krajowym. Eksperci wskazują, że szczególnie w większych gospodarkach, takich jak Polska, gdzie rynek wewnętrzny liczy kilkadziesiąt milionów konsumentów, przedsiębiorstwa często nie planują ekspansji międzynarodowej od początku działalności. Może to utrudniać późniejsze skalowanie biznesu i zdobywanie nowych rynków.

Postęp technologiczny i globalizacja sprawiają, że coraz więcej firm ma możliwość rozwijania działalności poza granicami własnego kraju. Według specjalistów coraz większe znaczenie ma podejście określane jako „born global” polegające na projektowaniu działalności i produktów z myślą o międzynarodowym rynku już na etapie powstawania przedsiębiorstwa. Jest to szczególnie widoczne w mniejszych gospodarkach europejskich, gdzie ograniczona liczba potencjalnych klientów na rynku krajowym skłania firmy do szybkiego wychodzenia z ofertą za granicę.

Jak zauważa dr Maciej Kawecki z Instytutu Lema i dyrektor Centrum Innowacji na Uniwersytet WSB Merito w Warszawie, przykłady państw skandynawskich i bałtyckich pokazują, że europejskie firmy potrafią skutecznie budować globalne marki. – Jeżeli spojrzymy na to, jak funkcjonują Szwecja, Finlandia, Litwa, Łotwa – to są kraje, w których powstawały firmy o charakterze globalnym. Dlaczego? Ponieważ od samego początku wiedziały o tym, że ich własny rynek – 8 mln ludzi w Szwecji, 7 mln ludzi w Finlandii, 2 mln ludzi w Litwie – jest niewystarczający, żeby skomercjalizować produkt. W związku z tym od samego początku projekty powstawały globalnie. I tak mamy takie marki jak Ikea, Nordea, Bolt czy Skype, Nokia i Angry Birds. Te firmy powstały w naszym regionie i są markami absolutnie globalnymi – podkreśla ekspert.

Z badań przeprowadzonych przez PayPal i Startup Hub Poland wynika, że wiele młodych firm technologicznych z Europy Środkowej nadal koncentruje się na rynku krajowym w pierwszej fazie działalności. W raporcie „Early-Stage Startup Index. Wyzwania w dobie transgraniczności” wskazano, że niemal połowa badanych start-upów sprzedawała swoje produkty lub usługi przede wszystkim w Polsce, a dopiero później planowała wejście na rynki zagraniczne. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku firm zakładanych przez imigrantów – ponad 70% z nich od początku kieruje swoją ofertę do klientów spoza kraju.

Zdaniem dra Macieja Kaweckiego jedną z przyczyn takiego podejścia jest wielkość rynku krajowego. – 40 mln mieszkańców wystarczało na to, żeby się godnie skomercjalizować, w związku z tym firmy od samego początku nie tworzyły produktów globalnie. Trzeba tworzyć je globalnie, tworzyć strukturę, która się opiera na języku angielskim, a nie na języku polskim, strukturę, która od razu otwiera się na rynek amerykański. Na pewnym poziomie bez dotarcia do rynku amerykańskiego my w kręgu kultury zachodniej nie jesteśmy w stanie tworzyć firmy globalnej. Zatem najlepsza rada, jaką mogę dać, to myśleć globalnie od samego początku – wskazuje.

Wiele firm z Europy, zwłaszcza działających w sektorze nowych technologii, decyduje się na rozwijanie działalności w Stanach Zjednoczonych. Rynek amerykański jest postrzegany jako atrakcyjny ze względu na łatwiejszy dostęp do kapitału, sprzyjające warunki dla innowacji i mniej restrykcyjne regulacje prawne. W efekcie część europejskich przedsiębiorstw przenosi tam swoje centra rozwoju lub działalność biznesową.

Na znaczenie odpowiedniego otoczenia regulacyjnego i finansowego zwraca uwagę Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. Jego zdaniem europejskie firmy technologiczne potrzebują trzech podstawowych elementów, aby skutecznie konkurować na rynku globalnym. – Po pierwsze, mądrych regulacji i reguł funkcjonowania, ale nie barier regulacyjnych. Po drugie, budowania silnych kompetencji cyfrowych przez całe społeczeństwo, żebyśmy mogli z jednej strony mówić, że mamy przedsiębiorców, którzy wiedzą, jak wykorzystać technologię do budowania nowych produktów i usług albo do zarządzania swoją firmą, ale też z drugiej musimy kształcić konsumentów, w jaki sposób efektywnie, bezpiecznie korzystać z usług cyfrowych. Trzeci element, nieodzowny w budowaniu biznesu, to pieniądze. Potrzebujemy bardzo jasnego, klarownego modelu wspierania innowacyjności poprzez stworzenie silnego, europejskiego funduszu inwestycyjnego – wymienia ekspert.

W tym kontekście Związek Cyfrowa Polska przedstawił swoje rekomendacje dotyczące planowanego przez Komisję Europejską przeglądu regulacji cyfrowych określanego jako Digital Fitness Check. Zdaniem ekspertów przegląd ten powinien stać się okazją do uproszczenia przepisów i stworzenia bardziej przyjaznych warunków dla rozwoju innowacji w Unii Europejskiej. Obecny system regulacji technologicznych jest bowiem coraz bardziej złożony, a kolejne akty prawne często obejmują podobne obszary działalności. W efekcie rosną koszty związane z dostosowaniem się do przepisów, zwiększa się niepewność prawna, a rozwój nowych technologii w Europie staje się trudniejszy.

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka