• +48 502 21 31 22

Koszty energii i niepewność prawa hamują inwestycje w Polsce

Choć wojna za wschodnią granicą budzi niepokój, to inne czynniki w większym stopniu zniechęcają zagranicznych inwestorów.

Koszty energii i niepewność prawa hamują inwestycje w Polsce

Napływ kapitału do Polski w coraz mniejszym stopniu hamowany jest przez wojnę toczącą się za wschodnią granicą. Zdaniem Jadwigi Emilewicz, wiceprezeski Instytutu Sobieskiego, dla inwestorów znacznie większym problemem są rosnące koszty energii i pracy oraz brak stabilności i przewidywalności regulacyjnej. W efekcie Polska coraz częściej przegrywa rywalizację o nowe projekty inwestycyjne z innymi krajami.

– Tocząca się za granicą Polski wojna sprawia, że inwestorzy się zastanawiają, czy przyjechać do Polski, czy tutaj inwestować. Jak jednak pokazują dane, to nie strach przed wojną, ale przed cenami energii elektrycznej czy wysokimi kosztami pracy sprawia, że inwestycje dzisiaj do nas nie przychodzą. W krajach również znajdujących się blisko, takich jak Rumunia czy Węgry, inwestorzy pojawiają się pomimo toczącego się konfliktu – tłumaczy Jadwiga Emilewicz. – Ten konflikt zresztą prędzej czy później się zakończy i Polska powinna być na to przygotowana. Powinna mieć parki inwestycyjne, w których nowi inwestorzy obecni na Ukrainie będą mogli się ulokować, abyśmy nie przegrali konkurencji z naszymi sąsiadami z południa – dodaje ekspertka.

Dane statystyczne potwierdzają osłabienie dynamiki inwestycyjnej. Według rankingu FDI Confidence Index 2025 firmy Kearney Polska spadła o jedno miejsce w zestawieniu atrakcyjności rynków wschodzących i zajmuje ósmą pozycję. Z kolei dane Narodowego Banku Polskiego obrazują skalę wyzwania poprzez spadek napływu zagranicznych inwestycji bezpośrednich ze 125,7 mld zł w 2023 r. do 56,5 mld zł w 2024 r. Choć Polska Agencja Inwestycji i Handlu informuje o sukcesach w ramach wspieranych przez siebie projektów, ogólna stopa inwestycji w relacji do PKB pozostaje bolączką polskiej gospodarki od lat. Od 2015 r. wskaźnik ten sukcesywnie się obniża – z 20% do 15,9% w 2024 r.– zwiększając dystans dzielący Polskę od średniej unijnej, która wynosi 21,2%. Szczególnie niepokojący jest niski udział inwestycji sektora prywatnego, który od 2002 r. ani razu nie przekroczył średniej UE, co sugeruje istnienie barier strukturalnych zniechęcających przedsiębiorców do długofalowego angażowania środków.

Węgry w zestawieniu FDI Confidence Index 2025 uplasowały się na 17. pozycji po wyraźnym awansie, natomiast Rumunia zajęła 21. miejsce. Z raportu Instytutu Sobieskiego „Włączmy silnik wzrostu. Nowy system wsparcia inwestycji po 2026 roku” wynika, że przewagi konkurencyjne Węgier obejmują m.in. bardzo niską stawkę podatku CIT, sprawne procedury administracyjne i indywidualne podejście do inwestorów, Rumunia natomiast przyciąga kapitał niższymi kosztami pracy, dostępnością terenów przemysłowych i szerokim zakresem regionalnej pomocy publicznej. Także Czechy i Słowacja mają swoje silne punkty, jak np. rozwój terenów inwestycyjnych i przemysłowych. – Konkurencja jest bezwzględna. My od lat nie wskazywaliśmy krajów z Europy Zachodniej jako tych, które konkurują z Europą Środkową. Dzisiaj bardzo mocno wybija się Hiszpania. To ona ma tanią energię czy wyjście na rynki basenu Morza Śródziemnego czy Ameryki Południowej. Dzisiaj inwestorzy się zastanawiają, czy Polska, a może Węgry, Hiszpania bądź Portugalia. My dzisiaj w konkurencji z Hiszpanią przegrywamy – wskazuje Jadwiga Emilewicz.

Przedstawiciele biznesu i eksperci podkreślają, że dla pobudzenia inwestycji niezbędne jest przede wszystkim stworzenie stabilnego otoczenia prawnego. Przykładem problemów z przewidywalnością regulacji są szybkie zmiany w dopiero co wprowadzonych przepisach, co w oczach dużych podmiotów gospodarczych obniża wiarygodność polskiego systemu prawnego względem stabilnych jurysdykcji zachodnich. Zdaniem ekspertów Polska musi też wypracować nowe instrumenty wsparcia. Raport Instytutu Sobieskiego proponuje nową generację stref ekonomicznych oraz budowę sieci strategicznych parków przemysłowo-inwestycyjnych. W nowym modelu polityka państwa powinna wyjść poza proste ulgi podatkowe, koncentrując się na dostępie do wykwalifikowanych kadr, sprawnej logistyce i zielonej energii, a także na stabilności. Takie podejście, zgodne z europejskimi ramami pomocy publicznej, mogłoby wzmocnić strategiczne sektory gospodarki, w tym przemysł obronny i technologiczny, zapewniając Polsce konkurencyjność w nadchodzącej dekadzie i zapobiegając odpływowi inwestorów do krajów oferujących bardziej przewidywalne warunki rozwoju.

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka